Igor

Igor


Igor tatuuje z całą pewnością najdłużej z nas wszystkich, bo od ponad 25 lat. Pracował w jednym z pierwszych polskich studiów – „As Pik”. W momencie, w którym ja zaczynałem interesować się tatuażem, na warszawskiej scenie (o ile w ogóle taka istniała w tamtych czasach) był chyba najwyraźniejszą postacią ze swoim studiem w „baszcie” przy moście Poniatowskiego. Skupiało ono miłośników motocykli – Igor jest jednym z nich. Dla mnie tatuowanie Igora było zawsze ogromnym stresem: paranoik, kopista zwracający uwagę na każdy szczegół, detal. Presją było tatuowanie kogoś o tak ogromnym talencie i zdolnościach rysunkowych. Mijały lata. Igor pojawiał się i znikał w moim życiu. Po mniej więcej dwuletniej przerwie, pod koniec 2006 roku, zjawił się w naszym studiu. Będąc pod wrażeniem tego, co stworzyliśmy wyskoczył z pytaniem; czy nie znalazłoby się dla niego miejsce do pracy?

Mnie i Igora bardzo wiele różni: poza różnicą wieku, mamy kompletnie inne spojrzenie na tatuaż, od 20 lat ma swój określony styl i postrzega tatuaż zawsze jako wierną kopię istniejącego obrazu. Uważałem, że nie będziemy umieli razem pracować. Cieszę się, że się myliłem. Przez ten bardzo trudny i intensywny pierwszy rok zmieniło się nieco jego podejście do tatuażu. A paranoiczna dbałość o szczegóły stała się atutem, Igor na dobre zadomowił się w Juniorink Studio.